|
W ubiegłą niedzielę ( 28 lutego ) w wieczornym dzienniku telewizyjnym usłyszałem, że bohaterem dnia mógłby zostać Fryderyk Chopin, gdyby akurat swoim wyczynem olimpijskim nie przyćmiła go Justyna Kowalczyk ! Doznałem lekkiego pomieszania na umyśle. - Oto propozycja rankingu przedstawiona społeczeństwu? Chyba nie jestem szczególnym ponurakiem, ale czegoś nie kupuję ? Choć są i tacy, słyszałem czytałem ( a sadząc po ekskluzywnych piłkarskich meczach rządowych , są to opinie nieodlegle od elit ) którzy uważają, że mistrzostwa piłkarskie Euro 2012, to kulminacyjny punkt w dotychczasowym biegu naszej historii.- Ukoronowanie dziejów naszych. Główny osiąg Państwa Wiślan, a nas Współczesnych, uszczęśliwienie i historyczne zaszczycenie. Pełen uznania i radości z powodu sukcesów Justyny Kowalczyk, jednak muszę i chcę zająć się w moim felietonie, z lekka przegranym tego dnia Fryderykiem CH. W opinii komentatorów, zdobywcą drugiego miejsca, czyli zaledwie srebra. Tedy zmieniam język. Z tonacji w rodzaju scherza, przerzucam się do stylistyki balladowej. - Zgódźmy się na wyczuwalny rytm poloneza ?Udało mi sie usiąść owej niedzieli w Katedrze na Wawelu ( i w głównej nawet nawie) podczas krakowskiej inauguracji Roku Chopinowskiego. Szczęśliwi którzy tam zdołali być. Niezapomniane to były godziny, szczególny splot motywów. -Samo miejsce, powód, aura, program…Oddzielmy część sakralną , czyli mszę uroczyście koncelebrowaną, bo ten motyw nie wymaga objaśnień ni opisu. Choć dorzucę tylko, że nie słyszałem dotąd równie pięknej oprawy muzycznej. - Chór, Capella Cracoviensis, soliści. Jakże umotywowany i pięknie dobrany repertuar. Ha, trzeba było, aby na te okazję środowisko muzyczne postarało się ? I tak było. - Podniośle, pięknie i starannie. To już uniosło ducha ! Dalej, powodem uroczystości było - tak to określę – dokooptowanie symbolu, do Krypty Wieszczów w Katedrze. Czyli, wmurowanie tam kopii popiersia Chopina, z jego grobu na paryskim cmentarzu Pere Lachaise . I tak oto w tej Reprezentacyjnej Krypcie, gdzie na Wawelu obok Koronowanych Władców , spoczywają ( i reprezentowani są symbolami ) Królowie Ducha Polskiego, dopełniło się. - Do Mickiewicza, Słowackiego, Norwida, przybył ów Czwarty…Nikt w dziejach naszych ,piękniej, mocniej, prawdziwiej, nikt z większa mocą, miłością, goryczą- tedy z prawdą większą - nie wyraził woli, pragnień , marzeń, możliwości i dążeń Ducha tego Narodu.( Stawiam te słowa patetyczne, bo jakie by inne w tej sytuacji ? Bo dlaczego by nie ? ) Nikt , jak ta Czwórka !.. Pomyśleć, że w przeciągu tysiącletniej historii zdarzyło się , iż wszyscy oni akurat żyli w jednym czasie. Niejako w jednym momencie historii. Znali się wzajemnie. Żyli w opresji politycznej, poza krajem . Doprawdy przedziwny to moment kondensacji - woli , zdolności, jednym słowem – genialności ! Szczyt, jaki zdołał wydać ten naród, jaki zrodziła Jego kultura . - Oni to właśnie, ta Wielka Czwórka…To świetny pomysł, żeby taką Reprezentację Ducha – nam, dziś do katedry przybywającym, i pokoleniom przyszłym - w miejscu dla Polaków tak uświęconym ( we wszelakich odcieniach ) żeby Ich razem tam zgromadzić…Słuchaliśmy po mszy , Fortepianu Chopina Norwida, który Jerzy Trela wypowiedział. - Czy mogło być piękniej, słuszniej, silniej jeszcze i bardziej celnie - w tym miejscu, w tych okolicznościach, jak właśnie tymi słowami… I tak jak wypowiedział to Trela ?... Potem odezwał się, po raz pierwszy umieszczony w Katedrze wawelskiej, fortepian Playel, egzemplarz historyczny, specjalnie na te okazje przywieziony z Lipska . Autentyk na którym grał Chopin. - Scherzo E Dur , napełniło nawy Katedry .Zagrał je Amerykanin , laureat Konkursu Chopinowskiego, Kevin Kenner. To były chwile, które na długo zostaną .Poruszona, rozjaśniona od wewnątrz - to się czuło, a nawet dosłownie , to się widziało - rozchodziła się publiczność…Jakby przyciszona wewnętrznie , bo świadoma wyjątkowości wydarzenia i przeżyć. Myślę, że niewłaściwego użyłem słowa publiczność… Nikt z pewnością nie był tylko publicznością, czyli stroną z zewnątrz , oddzielną ? Byliśmy uczestnikami wspólnego przeżycia… Akcjonariuszami tej samej idei i celu ? Jak go zestawiać i jak go relacjonować w dzienniku telewizyjnym, gdzie obowiązuje gradacja newsów, skala masowości , reprezentatywność, poprawność polityczna ? Wszelkie inne powiązania i parametry .- A liczba widzów, rodzaj głośności, sensacyjność, jest potem miarą sukcesu ?... Passons, monsieur Chopin. I niech pan wybaczy, ze wysoki funkcjonariusz, nazwę Pańskiego paryskiego cmentarzyka - Pere Lachaise, w katedrze wawelskiej usiłuje wymawiać tak , jakby to miało brzmieć po angielsku ? Ach, takie czasy, nie bądźmy małostkowi.Podziękowania niech popłyną dla tych sprzymierzonych sił, które uroczystość zaprojektowały i doprowadziły do urzeczywistnienia. TO zostanie. I w ciszy długo będzie „ nadawać” .
|