Get Adobe Flash player

O nowej płycie...

Wielce Szanowny Panie Leszku...!

No więc MAM tę nową płytę. A nie było łatwo. Ale od początku...
W Chorzowie sklepów przeróżnych zatrzęsienie, ale dobrego sklepu muzycznego nie ma. Za to mamy w Katowicach dwa "Empiki". Katowice - sąsiednie miasto, więc problemu nie ma... W powyborczy poniedziałek ruszam więc do jednego z nich. Szukam półki z literą "D". Tylko płyty zespołu "Dżem". Sprawdzam w sklepowej wyszukiwarce komputerowej: JEST. "Leszek Długosz 2011" Cena 39,99. Pytam w "informacji": młodzian marszczy się... stuka w klawiaturę... i wyrokuje "nima"! "Ale w waszym systemie JEST" - nie poddaję się. "Tak???" - znów zmarszczenie i seria stuknięć w klawiaturę... "Aaaa, jest! Ale jeszcze nie wydana na sklep". "To kiedy mam przyjść?" "No - najlepiej będzie w środę". Ale poszedłem jeszcze do drugiego katowickiego "Empiku". To samo. Płyty przyszły, ale nie ma komu "wyłożyć na sklep". Faktycznie: pani pokazała piętrzące się kontenery z dostawą... "nie ma komu towaru powykładać na półki... Nie ma ludzi proszę pana... ". A ile płyt Leszka Długosza?" "No, przyszło sześć płyt". Zaglądam w środę do obu "Empików": płyty nadal w kontenerach.  Zaczyna mnie to powoli "wnerwiać": "to kiedy w koncu mam przyjść?" "niech pan przyjdzie w piątek..." Wczoraj identyczna sytuacja: kontenery nie ruszone, płyt nie ma na sklepie. "Kiedy zajrzeć?" "Jutro!" Jutro czyli w sobotę.  Ruszam dziś rano do Katowic w bojowym nastroju. Nie ma! Dwie młodziutkie pracownice bezradnie rozkładają ręce: "jesteśmy tu same, widzi pan co się dzieje...". Wychodzę zebrać myśli. Nieopodal przystanek "Uni-Busu" do Krakowa. Autokar stoi - odjazd za 4 minuty. Błyskawiczna decyzja. Za godzinę wysiadam na Alei Mickiewicza niedaleko miejsca gdzie mieszkali przemili Państwo F. i za moment Karmelicką zmierzam w kierunku Rynku. Po drodze kościół Karmelitów, w którym fotografowałem ślub Przyjaciół. Zimno.... Rynek. Chwila refleksji i wspomnień... Wspominam dawne pobyty w tym magicznym miejscu... Potrzebuję gorącej kawy. Skręcam w Bracką, i za chwile w Gołębią. Szukam kawiarenki o której czytałem na Pańskiej stronie internetowej. Jest! Przed wejsciem niebieska skrzynka... Kawiarenka - kwintesencja Krakowa. Młody barman serwuje aromatyczny napój... Torcik? Tak, oczywiście...  A zagląda tu czasem Pan LMD? Taaak... no ...teraz to rzadziej... 
Przyjrzałem sie trochę pozostałym klientom. Przewaga młodzieży. Gdy kawa zaczęła działać - ruszyłem na Rynek do "Empiku". Płyty? To w podziemu, prosze pana... Schodzę. Litera "D"... JEEEEST!!! Sporo. Warto było przyjechać!! Przy kasie:...Coś jeszcze dla pana? Mamy w promocji... 
Nie, dziękuję... Tylko TO!! Wychodzę. Idę w kierunku kościoła Dominikanów, który darzę jakąś szczególną atencją. Półmrok kościoła.  Znów chwila głębszej refleksji. Potem wracam na dworzec autobusowy. O 18-tej jestem w Katowicach. Za chwilę jestem w autobusie do domu. Gorąca kawa. Zdejmuje folie z "ekologicznej okladki" plyty CD... i wkladam do odtwarzacza. Przez moment wraca wspomnienie gdy kupilem tę pierwszą,  winylową płytę.....
Panie Leszku... No piękna ta płyta!!! Gratuluję! I dziękuję...
Z wyrazami szacunku … (C.W.K