Get Adobe Flash player

O nowej płycie...

PŁYTA. Wiele znanych "perełek" w nowej, jakże ujmującej aranżacji.... Tak jak było obiecane - nie został uroniony ani jeden dzwięk, ani jeden ton... a jednak inaczej. Ze słuchawkami na uszach chłonę każdy dzwięk. Dobrze, ze pozostało TO brzmienie fortepianu. Wspaniale, że jest i poszerzone instrumentarium. Najmilsze zaskoczenie? "Niepotrzebna droga". Przepiękna ballada! Pański głos "skontrastowany" z vocalem Kaji Karaplios - a do tego saksofon! Największe zdziwienie? Trochę brakuje mi w "Jurgowskiej karczmie"... tego akordeonu skocznego z "Dnia w kolorze śliwkowym", który tak skocznie i perliście podkrśliłby słowa "tylko walczyk czarci będzie łkał... ". Ale to moja bardzo subiektywna uwaga... Ogolnie: płyta jakich mało sie dziś ukazuje. Przenosi całe bogactwo przekazu literackiego, tekstowego, skojarzonego z wysublimowaną muzyką. Myslę, że ta płyta wypełnia w ofercie muzycznej istotną lukę estetyczną. To nie muzyka... to nagrane nastroje, nagrane zamyślenia do rozsmakowywania się  - i raczej do słuchania w pojedynkę w przy lampce czerwonego wina... Akustyczny, pastelowy witraż... 

Panie Leszku! Ma Pan niezwykły dar tworzenia muzyki - powiem to upraszczajac - "pod nastroj tekstu". I piękne również jest to, że to nie tylko Pańskie teksty. (Koronnym przykładem jest tu Kochanowski: "W Czarnolesie" to dla mnie arcydzieło... warto by ta płyta była wznawiana, boć to przecież rzecz wyjątkowa w historii polskiej fonografii... ale juz o tym kiedys Panu napisałem...).

Myślę, że będzie nie tylko JEDNA płyta. Ma Pan grono wiernych, stałych słuchaczy, a co najważniejsze ma Pan nam coś do powiedzenia. No wiec? Mówca jest... Słuchacze są... Oby tylko zdrowie dopisało..!! 

* * *
Istotnie, mamy kolejną jesień... z całym dobrodziejstwem inwentarza: złotość liści, pędzące po niebie chmurzyska, nagłe ataki chłodu i poranne skrobanie szyb samochodowych... szarugi i mżawki... jesienny koktajl.

Czasem przydarzy się gorszy nastrój, a wtedy potęguje się jakoś ta niepojęta obmierzłość tego świata. Cóż wtedy....? Niełatwo powiedzieć, nie ma tu ani łatwych, ani "sprawdzonych dla wszystkich" recept. Ja życze Panu, by takich chwil - o ile w ogóle być muszą - było jak najmniej. 
Jeszcze zaszumią wiosenne wody. I wbrew wszystkiemu - z każdym dniem do tego bliżej. 

A ja teraz - gdy bedę miał parę wolnych chwil spróbuję zmontować swój amatorski "viedeo-klip" do ocalałej wersji utworu "Muzyka tamtych dni". Pozbierałem materiał wizyjny i sprobuję coś "skręcić" na potrzeby "YouTube". Nie wiem jak to wszystko wyjdzie. Oczywiście - zastosuję się do Pańskiego zdania w tej sprawie - bo skoro TA piosenka ma znaleźć się na tej przygotowywanej płycie - to czy nie popsuje tym samym Panu planów repertuarowych? Zresztą - gdy material ten bedzie gotowy, to tak czy inaczej prześle to Panu do akceptacji - zanim cokolwiek opublikuje. 

Pozdrawiam serdecznie – C ,W. K.