Przysłuchując się wywiadowi Wojciecha Młynarskiego, w którymś momencie usłyszałem , że jego ulubione drzewo to leszczyna. Śpiewa o niej .Uśmiechnąłem się ze zrozumieniem. Autor hasła „Róbmyswoje" ceni „to zielone" za niezależność, trwanie przy swoim. Trudno nie zgodzić się z taką w y c e n ą. Zwłaszcza mnie, który o leszczynie pisałem też trochę. Ścieśniając argumentacje - leszczyna to taka centrystka !Ugnie się, ale się nie złamie. Przygięta w lewo, odegnie się w prawo. I na odwrót.Niepodatna na naciski, stoi przy swoim. Łagodna, przystępna, lecz charakterna ta zielona istota. Jak postawiłem w tytule - uparta i zuchwała. Odporna na suszę, mróz i zanieczyszczenia, wytrwa wiele. Dobra, bo ileż z niej? Pyszności orzechy, a przecież i na wędki , bicze,na laski i na faszynę dobra. Nawet i kiedy spłonie, węgiel do rysowania, ponoć z niej przedni. W Polsce wszechobecna, otwszędzie swojska. Tu wyznam, i mojedzieciństwo, krzew ten pięknie i obficie przyozdobił. ( Ale zrywać wolno dopiero było z końcem lata, gdym słyszał - NaŚwiętego Wawrzyńca leszczyna do wieńca ) Pełno jej rosło na krańcach potężnego sosnowego lasu, na piaszczystej skarpie ( cel moich wypraw i odkryć geograficznych) gdzie na dnie, meandrowała Sanna, najbardziej świetlista i najweselsza rzeka, rzeczułka raczej. Gdzie szuwary, ryby raki, tataraki...Dla mego pisania nadała mi się jako dekoracja, a jeszcze bardziej dla cechy innej.Dla swego charakteru, odwagi, dla niezłomności wiary. Pyli wszakże już w lutym? W południe , gdy słońce śmielej się przebija , ona ten ślad nadziei już chwyta. Jak herold, pierwsza, wiosnę, szansę odrodzenia innym podpowiada. Zielony szlak rozpoczyna. Tak wtedy - w czas jakiej jeszcze zmarzliny , ciemności i beznadziei, wziąłem ją za przykład. Do wiersza Luty 82. Nie mógł być opublikowany oficjalnie. Część tej całości, jako Apostrofę do leszczyny,pamiętam, umieścił ówczesny Tygodnik Powszechny. Potem było różnie.(Ale istnieje oczywiście tekst opublikowany w całości) Teraz, ta rozmowa z Wojtkiem M. przypomniała mi i moje z leszczyną zażyłości Może więc raz jeszcze ( i z tym wstępem ,niejako objaśniającym genezę ) niech się wychyli? Gdy na szlak znowu rusza ? I kiedy zwłaszcza, tej wiosny, może bardziej niż w poprzednich latach czekamy ? W kwestii formalnej. Leszczyna, o której śpiewa Wojtek nie jest drzewem, a krzewem. Nie bądźmy małostkowi. Taka forma leszczyny pokrywa na ogół terytorium naszego kraju, Ale i u nas istnieje też jako drzewo, tzw. leszczyna turecka. Rośnie na ogół w arboretach i w parkach. Też piękna.
LUTY 82
Choć dzień w kagańcu zimy jeszcze
Szaleje terror nocą
Funkcjonariusze mrozu – chociaż
O świcie i pod wieczór
Ścigają każdy ślad odwilży
Ale w południe, spójrzcie
Nie da się już ukryć
- Te pojedyncze krople strużki
Jak się jednoczą
Po cichu jak się dogadują
Jawnie rwą potoki
- Nie da się zagłuszyć
- Słuchajcie południowej strony dachów
Jaka już stamtąd płynna
Wiarygodna mowa
Czujecie , co donosi powietrze ?
- Nawet odległych pół prowincje
Najściślej pilnowane rezerwaty
Całymi połaciami podbiegają
Wodnistym kolorem zwątpienia
- To runie. Runąć musi
Bo nie umarła
Pod powierzchnią ziemi – zieleń
Obudzi się i ruszy…
Bądź pozdrowiona więc , Leszczyno Krucha
Patronko pierwszej linii
Najśmielsza rewolucjonistko
Emisariuszko szalona
Ty która pierwsza
- Gdy las w okowach jeszcze
- Śniegi kopne w polach
Ty która z nagą chorągiewką kwiatu
Pierwsza na zwiad ruszasz…
- Bądź pozdrowiona
Topnieje serce na widok takiej wiary