Get Adobe Flash player

O nowej płycie...

Spis treści
Piesni J. Kochanowskiego
Strona 2
Strona 3
Wszystkie strony
Pieśni Jana Kochanowskiego do Przyjaciół Moskali posyłając...

Przyjmuje się nad Wisłą, że wiek 16-ty to dla Polaków złoty wiek. I rzeczywiście nawet teraz, gdy tyle procesów historycznych podlega rewizji , z potrzebą zmiany ocen w tej kwestii nikt nie spieszy. Jeśliby więc pokusić się i sporządzić  jaką obrazkową mapę, jakiś na przykład rodzaj „ ikony ‘' tego, dla Polski złotego czasu? Prócz symboli ukazujących rozkwit ekonomii, potęgę militarną, rozwój miast, kultury i wogóle postęp cywilizacyjny, na pewno gdzieś w centrum, musiałaby się znaleźć postać mężczyzny, siedzącego za stołem i trzymającego w ręku gęsie pióro... Ten stół umieszczony byłby zapewne pod lipowym drzewem, rosnącym w majątku owego mężczyzny, w Czarnolesie. (Okolice Radomia, Polska dziś centralna) Mężczyzną  tym , dla Polaków to oczywiste, byłby Jan Kochanowski, poeta. - Jegomość o słusznej postaci, w słusznym wieku, o szlachetnej twarzy, okolonej zarostem, uformowanym na modny wówczas  sposób. Ubrany jest, widzimy go tak -  w renesansowy kaftan. Ten z kolei, obrzeżony  u szyi,  przystrojony jest  równie wtedy modną i szykowną kryzą. - Oto obraz! Oto rzec można , nie tyle ojciec, co król poezji polskiej! Tamtego przynajmniej, staropolskiego czasu. Ach, jeszcze w dłoni rękawiczka? Atrybut elegancji, na ów czas  świadectwo przynależności do warstwy ogładzonej i oświeconej.

Oczywiście, z tym ojcostwem ta prawda rysuje się więcej taka  stylistyczno- retoryczna. Wiek wcześniej żyjący, Mikołaj Rej z Nagłowic, jak każde dziecko w polskiej szkole wie, on pierwszy pisaniem swoim, zarobił na ten tytuł. Nie wspominając i wcześniejszych, znanych z nazwiska, czy nawet i tych nie identyfikowanych autorów. No, ale wiadomo d o p i e r  o   K o  c h a n o w s  k i...

I co do  królewskości pozycji Kochanowskiego, w tym aspekcie, egzaltacji  bym sobie nie zarzucał.

- Dojrzałość warsztatu , stopień świadomości artystycznej , a przede wszystkim skala talentu , w powszechnej świadomości , czynią z onegoż Jana z Czarnolasu herbu Korwin, noszącego nazwisko Kochanowski - poetę , dla Polaków rangi królewskiej. O którym, porównując osiągnięcia sztuki poetyckiej w ówczesnej Europie ( czyli w ówczesnym świecie ) z dumą myślą: - „ gdyby znali,  gdyby oni  mogli znać  Kochanowskiego !"  

Wspomniana lipa? Znak szczególny, identyfikowalny konkretnie z Kochanowskim, funkcjonuje  nad Wisłą jako symbol szerszy. - Ładu, harmonii, dojrzałości. Urody i szczodrości Natury. Symbol, poprzez wieki jak dobrze służący. Dorzućmy  i tę oczywistość, symbol   uniwersalny. Pokuszę się jeszcze  i o to   uogólnienie  - tak,  jak uniwersalna w swej zawartości , bogactwie poetyckim (otwartosci  poglądów, subtelności wyrażonych emocji )  spostrzegana jest nad Wisłą  twórczość  Kochanowskiego. Rzekłem ! - Dixi et salvavi animam meam .

   Po części jest ona spełniona w języku łacińskim. I to istotnie pozostaje dostępne szerzej. Przynajmniej dla tych, dla których dziś  to jest dostępne . I w języku 16 wiecznej polszczyzny. Szczęśliwie, procesy przemian językowych zaszły w tej materii na tyle umiarkowane, że dla współczesnego polskiego czytelnika, jest ona nadal czytelna.

Na etapie ówczesnego rozwoju ( Renesansu wszak to czas ) dzieło Jana z Czarnolasu jest , literatury polskiej pierwszą koroną.  Jego polszczyzna kwitnie i wzbija się  ponad innych autorów .  Bogata,
zniuansowana, barwna . Kochanowski okazuje się  mistrzem w pełni władającym narzędziem ale i zarazem instrumentem . - Materią  semantyczną i estetyką.  Umie znakomicie określić kształt, czyli formę swoich utworów. Nadać  im ciężar znaczeń,   ekspresję artystyczną  ,siłę emocji . Jak nikt przed nim , i mało kto potem ,posiadł sztukę kondensacji, efektowność pointowania. Z kunsztem i taktem posługuje się ironią i dystansem. O dziwo,często,  na tego rodzaju wyżyny zdobywa się  w drobiazgach. W scenkach, mini sytuacjach. ( Bywa,  nie pozbawionych szczegółowej rodzajowości ,czy na przykład erotyki )  Przychodzi mi na myśl   śpiewana przeze mnie fraszka  „ O gospodyniej ‘'  Mamy tu do czynienia z wirtuozerią w każdym względzie. Formalną, językową, śmiały, a jak wyważony dowcip, dystans, aluzyjność. Spróbujcie tę opowieść przekazać dziś , jak się to mówi , własnymi słowami ? Porównajcie , jak brawurowo  i przy pomocy jak niewielkiej ilości słów to się udało Kochanowskiemu ?

 Doprawdy, gdyby dzieło Kochanowskiego zapisane było w języku, który i dziś miałby szerszy zakres dostępności - w angielskim , francuskim, hiszpańskim itd. jego twórca byłby przynależał do najbardziej znaczących poetów swej doby. Nas , na polskim, czy szerzej, na słowiańskim podwórku, cieszy myśl, że mamy na tym terytorium ,  s p e c j a l n o ś ć  , zjawisko artystyczne  tego formatu.

   Gościu, siądż pod mym  liściem, a odpoczni sobie...

Zanim wreszcie - Wdzięcznemu Czytelnikowi zza wschodniej granicy  (a niechże, z imitacją stylu Kochanowskiego, niechże się  tłumacz trapi ) tego „gospodarza spod lipy", przedstawię  - uczynię  jeszcze , mam nadzieję, ostatnią już uwagę natury ogólniejszej.  Oczywiście, Kochanowski jest synem swej epoki.  Renesans, odkrywszy i przyswoiwszy ideały Antyku, na swój sposób te fundamenty - filozofię , estetyke, etykę , po swojemu je wyraził. I u Kochanowskiego wcale nie kryją się one.  Bywa , ze nawiązuje  wprost ,  do wątków i  motywów  łacińskich  Horacego,  albo też greckich u Pindara  .  Nic nadto więc , jak z tamtych czasów  zawołanie -  carpe diem !  Nic ,ponad łagodny i wyrozumiały sceptycyzm wobec natury człowieka , nieodgadnionych wyrokow Nieba.   - Albo wymiennie użyjmy terminu ,Fortuny? Bo,  to raczej  czyta się u Kochanowskiego  w „ podkładzie filozoficznym „   niż np.  cierpkość Seneki?  Albo  pesymistyczną ,  niemal „czarną'' prognozę , posiadajacego ileż  mniej złudzeń ,wodza   i cesarza, a  w sednie swej istoty najbardziej, myśliciela -  Marka Aureliusza. Jak bodaj wszyscy  „ podpowiadacze ‘' czasów  Renesansu,  tak też i Kochanowski nie przekracza tej,  w starożytności ustanowionej miary. Nie znajduje lepszych rozwiązań. - Zachowanie wewnętrznej harmonii , spokoju, powściągliwości, o ile to  możliwe ,zgody, wobec niezależnych od ludzkiej woli, rozporządzeń Fortuny , to w praktyce  , najrozsądniejsza z możliwych postaw.- „ Bo z nas Fortuna, w żywe oczy szydzi / To da, to weźmie, jako jej się widzi ‘'

Jak nikt wcześniej , w znakomitej formie artystycznej, wprowadził w krąg słowiańszczyzny , namysł,  refleksję  wywiedzioną z antyku  . W p i s a ł   ją  tu  w zakres możliwych , współczesnych na ów czas rozwiązań,  postaw egzystencjalnych. Niejako transportując idee i owe  gusta, z lektur , ze znanej mu rzeczywistości, z Francji ,  Italii ,związał  je  na słowiańskim  gruncie , z pejzażem, z obyczajowością ,  z ornamentem lokalnym. Ale , możliwość konfliktu, psychologię, czyli naturę ludzką ,  rozumiejąc i ogarniając szerzej.

Budujac obraz człowieka stąd, polskiego Sarmaty, jak chcieli się widzieć i określać jego ziomkowie ,   jednak wynosi go  ponad lokalność.  Postępuje jak  prawdziwie wybitny twórca   - stwarza obraz natury człowieczej.  Miłości, bólu, słabości. Ukazuje rozmaitość wzruszeń - żart ,radość , rozpacz, troskę. Tę osobistą i tę zaangażowaną , obywatelską. Wskazuje  na  czas zabawy i chwile skupienia. Dochodzi do stanu modlitwy. Przeżywa kryzys zwątpienia, cierpi... 

Jego przejmujący,  można powiedzięc nieodgadniony  wiersz Czego chcesz od nas, Panie za twe hojne dary  do dziś  budzi  niemal metafizyczny  niepokój. Poprzez swój patos, a jednocześnie jakże szlachetną  powsciągliwośc , poprzez głębię pytań ,  odwagę  egzystencjalnych  dociekań . Napisany w  tzw. światowym jezyku, z pewnoscią  byłby  chwalebym przykladem, kunsztu i poziomu refleksji  tamtej epoki.  Oczywiscie , jest takim przykładem. W zakresie takim , w jakim jest  znany.   

 To co  i dzisiaj  u Kochanowskiego wydaje się   tak bliskie  , to wymieszanie i  naturalność  sąsiedztwa  rozmaitych aspektów, odcieni tej samej wciąż - i dla współczesnych , „ ludzkiej przygody". Odnajdujemy w jego księgach  pełne pasmo doznań  ducha i ciała. - Żart, swawolę, przyjemność  ucztowania.  Oczywiście , powaby uroków cielesnych. Tuż obok , przykuwa nas skupienie, poczucie odpowiedzialności,  melancholijna zaduma.  - Zegar , słyszę   wybija, ustąp melancholija ... Z głębokim przeżyciem  wypowiadane ,  olśniewająco  spolszczone ,  przez niego Psalmy.

Ogarnięta jest pełna struktura ówczesnego społeczeństwa. Od króla, na górze tej hierarchii poczynając, po wielmożów, szlachtę, mieszczan, wieśniaków. Prezentują się rozmaite zawody - lekarz kupiec, ksiądz, żołnierz student. Starzy i młodzież, dzieci. Mężczyzni i niewiasty. - Od młódki , po zacną stateczną  gospodynię, od wiejskich dziewczyn z Pieśni Sobótkowych, po światowe damy. Jakże wyróżniona jest i jakąż rewerencją  cieszy się w jego poezji niewiasta !   Wszystkie  persony theatrum Kochanowskiego, wchodzą  w rozmaite ze sobą zależności, poddane plątaninie i grze uczuć. Zapełniają  scenę  jędrnością materii ,rozmaitością barw ,  różnorodnością  emocji.

 Jak bogaty fresk , w tle  nieustannie  towarzyszący  ( a bywa , wychodzący na plan pierwszy  ) obecny jest   obraz  Natury.   To oczywiscie fantazja , ale  czemu by sobie nie pozwolić ?   - Ileż póżniejszy , Antonio Vivaldi, wpadając na pomysł opatrzenia swoich Quattro stagioni, sonetami,  literackimi obrazami  czterech pór roku, malowanymi potem  przez  muzyke, jakże  mógłby się wspomóc   u Kochanowskiego ? Oto  akurat przychodzi mi do głowy obraz skwarnego lata :   słońce pali, a ziemia idzie w popiól prawie, / Swiata nie znać w kurzawie,/ rzeki dnem uciekają / a zagorzałe zioła dżdżu z nieba wołają... /  Albo zechciej poczuć Czytelniku aurę  nadciągajacej zimy :   Patrzaj jako śnieg po górach się bieli / Wiatry z północy wstają , jeziora się ścinają / Żurawie czując zimę precz lecieli.../

 Na koniec i takie spostrzeżenie. - Jeszcze jeden aspekt jego twórczosci. ( Pewnie więc i w realnej, prywatnej jego postawie ?) Rys otwartości, pluralizmu kulturowego, tolerancji . Wygląda to dziś  jak przydatna na ten  czas agitka  w duchu pro - europejskim. Ale to prawda  i  wszystko to z łatwościa u Kochanowskiego można dostrzec. Wręcz samo się eksponuje. - Wykszałcony w kraju i za granicą  ( chce się rzec,  na renomowanych uczelniach ), obyty w ośrodkach wiodących , we Włoszech, Francji, w Niemczech  , był  tutejszy do cna.- Ze swojej małej ojczyzny czarnoleskiej. I taki właśnie , tam   gospodarujący i tworzący  , był  najlepszym europejczykiem.  Jednostką  otwartą i ciekawą DRUGIEGO. Nie lękającą się odmiennego sposobu rozumowania,  innego stylu życia , innej wiary.   W jego galerii są  grecy i francuzi, włosi, żydzi, turcy, moskale i hiszpan się znalazł . I  nie ma  nigdy  niechęci do  innego człowieka  z powodu  różnicy narodowej, kulturowej.  Czy  z przyczn religijnej odmiennosci ? Konflikt , gdy się rysuje , wynika z gry interesów,  charakterów, niezrozumienia racji politycznej. - Lecz są  to   przecie innego rodzaju sprężyny  ? Tego  tu ... theatrum mundi  ?