| Spis treści |
|---|
| Piesni J. Kochanowskiego |
| Strona 2 |
| Strona 3 |
| Wszystkie strony |
Strona 1 z 3
Pieśni
Jana Kochanowskiego do Przyjaciół Moskali posyłając...
Przyjmuje się nad Wisłą, że wiek 16-ty to dla Polaków złoty wiek. I rzeczywiście nawet teraz, gdy tyle procesów historycznych podlega rewizji , z potrzebą zmiany ocen w tej kwestii nikt nie spieszy. Jeśliby więc pokusić się i sporządzić jaką obrazkową mapę, jakiś na przykład rodzaj „ ikony ‘' tego, dla Polski złotego czasu? Prócz symboli ukazujących rozkwit ekonomii, potęgę militarną, rozwój miast, kultury i wogóle postęp cywilizacyjny, na pewno gdzieś w centrum, musiałaby się znaleźć postać mężczyzny, siedzącego za stołem i trzymającego w ręku gęsie pióro... Ten stół umieszczony byłby zapewne pod lipowym drzewem, rosnącym w majątku owego mężczyzny, w Czarnolesie. (Okolice Radomia, Polska dziś centralna) Mężczyzną tym , dla Polaków to oczywiste, byłby Jan Kochanowski, poeta. - Jegomość o słusznej postaci, w słusznym wieku, o szlachetnej twarzy, okolonej zarostem, uformowanym na modny wówczas sposób. Ubrany jest, widzimy go tak - w renesansowy kaftan. Ten z kolei, obrzeżony u szyi, przystrojony jest równie wtedy modną i szykowną kryzą. - Oto obraz! Oto rzec można , nie tyle ojciec, co król poezji polskiej! Tamtego przynajmniej, staropolskiego czasu. Ach, jeszcze w dłoni rękawiczka? Atrybut elegancji, na ów czas świadectwo przynależności do warstwy ogładzonej i oświeconej.
Oczywiście, z tym ojcostwem ta prawda rysuje się więcej taka stylistyczno- retoryczna. Wiek wcześniej żyjący, Mikołaj Rej z Nagłowic, jak każde dziecko w polskiej szkole wie, on pierwszy pisaniem swoim, zarobił na ten tytuł. Nie wspominając i wcześniejszych, znanych z nazwiska, czy nawet i tych nie identyfikowanych autorów. No, ale wiadomo d o p i e r o K o c h a n o w s k i...
I co do królewskości pozycji Kochanowskiego, w tym aspekcie, egzaltacji bym sobie nie zarzucał.
- Dojrzałość warsztatu , stopień świadomości artystycznej , a przede wszystkim skala talentu , w powszechnej świadomości , czynią z onegoż Jana z Czarnolasu herbu Korwin, noszącego nazwisko Kochanowski - poetę , dla Polaków rangi królewskiej. O którym, porównując osiągnięcia sztuki poetyckiej w ówczesnej Europie ( czyli w ówczesnym świecie ) z dumą myślą: - „ gdyby znali, gdyby oni mogli znać Kochanowskiego !"
Wspomniana lipa? Znak szczególny, identyfikowalny konkretnie z Kochanowskim, funkcjonuje nad Wisłą jako symbol szerszy. - Ładu, harmonii, dojrzałości. Urody i szczodrości Natury. Symbol, poprzez wieki jak dobrze służący. Dorzućmy i tę oczywistość, symbol uniwersalny. Pokuszę się jeszcze i o to uogólnienie - tak, jak uniwersalna w swej zawartości , bogactwie poetyckim (otwartosci poglądów, subtelności wyrażonych emocji ) spostrzegana jest nad Wisłą twórczość Kochanowskiego. Rzekłem ! - Dixi et salvavi animam meam .
Po części jest ona spełniona w języku łacińskim. I to istotnie pozostaje dostępne szerzej. Przynajmniej dla tych, dla których dziś to jest dostępne . I w języku 16 wiecznej polszczyzny. Szczęśliwie, procesy przemian językowych zaszły w tej materii na tyle umiarkowane, że dla współczesnego polskiego czytelnika, jest ona nadal czytelna.
Na etapie ówczesnego rozwoju ( Renesansu wszak to czas ) dzieło Jana z Czarnolasu jest , literatury polskiej pierwszą koroną. Jego polszczyzna kwitnie i wzbija się ponad innych autorów . Bogata,
Przyjmuje się nad Wisłą, że wiek 16-ty to dla Polaków złoty wiek. I rzeczywiście nawet teraz, gdy tyle procesów historycznych podlega rewizji , z potrzebą zmiany ocen w tej kwestii nikt nie spieszy. Jeśliby więc pokusić się i sporządzić jaką obrazkową mapę, jakiś na przykład rodzaj „ ikony ‘' tego, dla Polski złotego czasu? Prócz symboli ukazujących rozkwit ekonomii, potęgę militarną, rozwój miast, kultury i wogóle postęp cywilizacyjny, na pewno gdzieś w centrum, musiałaby się znaleźć postać mężczyzny, siedzącego za stołem i trzymającego w ręku gęsie pióro... Ten stół umieszczony byłby zapewne pod lipowym drzewem, rosnącym w majątku owego mężczyzny, w Czarnolesie. (Okolice Radomia, Polska dziś centralna) Mężczyzną tym , dla Polaków to oczywiste, byłby Jan Kochanowski, poeta. - Jegomość o słusznej postaci, w słusznym wieku, o szlachetnej twarzy, okolonej zarostem, uformowanym na modny wówczas sposób. Ubrany jest, widzimy go tak - w renesansowy kaftan. Ten z kolei, obrzeżony u szyi, przystrojony jest równie wtedy modną i szykowną kryzą. - Oto obraz! Oto rzec można , nie tyle ojciec, co król poezji polskiej! Tamtego przynajmniej, staropolskiego czasu. Ach, jeszcze w dłoni rękawiczka? Atrybut elegancji, na ów czas świadectwo przynależności do warstwy ogładzonej i oświeconej.
Oczywiście, z tym ojcostwem ta prawda rysuje się więcej taka stylistyczno- retoryczna. Wiek wcześniej żyjący, Mikołaj Rej z Nagłowic, jak każde dziecko w polskiej szkole wie, on pierwszy pisaniem swoim, zarobił na ten tytuł. Nie wspominając i wcześniejszych, znanych z nazwiska, czy nawet i tych nie identyfikowanych autorów. No, ale wiadomo d o p i e r o K o c h a n o w s k i...
I co do królewskości pozycji Kochanowskiego, w tym aspekcie, egzaltacji bym sobie nie zarzucał.
- Dojrzałość warsztatu , stopień świadomości artystycznej , a przede wszystkim skala talentu , w powszechnej świadomości , czynią z onegoż Jana z Czarnolasu herbu Korwin, noszącego nazwisko Kochanowski - poetę , dla Polaków rangi królewskiej. O którym, porównując osiągnięcia sztuki poetyckiej w ówczesnej Europie ( czyli w ówczesnym świecie ) z dumą myślą: - „ gdyby znali, gdyby oni mogli znać Kochanowskiego !"
Wspomniana lipa? Znak szczególny, identyfikowalny konkretnie z Kochanowskim, funkcjonuje nad Wisłą jako symbol szerszy. - Ładu, harmonii, dojrzałości. Urody i szczodrości Natury. Symbol, poprzez wieki jak dobrze służący. Dorzućmy i tę oczywistość, symbol uniwersalny. Pokuszę się jeszcze i o to uogólnienie - tak, jak uniwersalna w swej zawartości , bogactwie poetyckim (otwartosci poglądów, subtelności wyrażonych emocji ) spostrzegana jest nad Wisłą twórczość Kochanowskiego. Rzekłem ! - Dixi et salvavi animam meam .
Po części jest ona spełniona w języku łacińskim. I to istotnie pozostaje dostępne szerzej. Przynajmniej dla tych, dla których dziś to jest dostępne . I w języku 16 wiecznej polszczyzny. Szczęśliwie, procesy przemian językowych zaszły w tej materii na tyle umiarkowane, że dla współczesnego polskiego czytelnika, jest ona nadal czytelna.
Na etapie ówczesnego rozwoju ( Renesansu wszak to czas ) dzieło Jana z Czarnolasu jest , literatury polskiej pierwszą koroną. Jego polszczyzna kwitnie i wzbija się ponad innych autorów . Bogata,
zniuansowana, barwna . Kochanowski
okazuje się mistrzem w pełni władającym narzędziem
ale i zarazem instrumentem . - Materią
semantyczną i estetyką. Umie
znakomicie określić kształt, czyli formę swoich utworów. Nadać im ciężar znaczeń, ekspresję artystyczną ,siłę emocji . Jak nikt przed nim , i mało kto
potem ,posiadł sztukę kondensacji, efektowność pointowania. Z kunsztem i taktem
posługuje się ironią i dystansem. O dziwo,często, na tego rodzaju wyżyny zdobywa się w drobiazgach. W scenkach, mini sytuacjach. (
Bywa, nie pozbawionych szczegółowej rodzajowości
,czy na przykład erotyki ) Przychodzi mi
na myśl śpiewana przeze mnie fraszka „ O gospodyniej ‘' Mamy tu do czynienia z wirtuozerią w każdym
względzie. Formalną, językową, śmiały, a jak wyważony dowcip, dystans, aluzyjność.
Spróbujcie tę opowieść przekazać dziś , jak się to mówi , własnymi słowami ?
Porównajcie , jak brawurowo i przy
pomocy jak niewielkiej ilości słów to się udało Kochanowskiemu ?
Doprawdy, gdyby dzieło Kochanowskiego zapisane było w języku, który i dziś miałby szerszy zakres dostępności - w angielskim , francuskim, hiszpańskim itd. jego twórca byłby przynależał do najbardziej znaczących poetów swej doby. Nas , na polskim, czy szerzej, na słowiańskim podwórku, cieszy myśl, że mamy na tym terytorium , s p e c j a l n o ś ć , zjawisko artystyczne tego formatu.
Gościu, siądż pod mym liściem, a odpoczni sobie...
Zanim wreszcie - Wdzięcznemu Czytelnikowi zza wschodniej granicy (a niechże, z imitacją stylu Kochanowskiego, niechże się tłumacz trapi ) tego „gospodarza spod lipy", przedstawię - uczynię jeszcze , mam nadzieję, ostatnią już uwagę natury ogólniejszej. Oczywiście, Kochanowski jest synem swej epoki. Renesans, odkrywszy i przyswoiwszy ideały Antyku, na swój sposób te fundamenty - filozofię , estetyke, etykę , po swojemu je wyraził. I u Kochanowskiego wcale nie kryją się one. Bywa , ze nawiązuje wprost , do wątków i motywów łacińskich Horacego, albo też greckich u Pindara . Nic nadto więc , jak z tamtych czasów zawołanie - carpe diem ! Nic ,ponad łagodny i wyrozumiały sceptycyzm wobec natury człowieka , nieodgadnionych wyrokow Nieba. - Albo wymiennie użyjmy terminu ,Fortuny? Bo, to raczej czyta się u Kochanowskiego w „ podkładzie filozoficznym „ niż np. cierpkość Seneki? Albo pesymistyczną , niemal „czarną'' prognozę , posiadajacego ileż mniej złudzeń ,wodza i cesarza, a w sednie swej istoty najbardziej, myśliciela - Marka Aureliusza. Jak bodaj wszyscy „ podpowiadacze ‘' czasów Renesansu, tak też i Kochanowski nie przekracza tej, w starożytności ustanowionej miary. Nie znajduje lepszych rozwiązań. - Zachowanie wewnętrznej harmonii , spokoju, powściągliwości, o ile to możliwe ,zgody, wobec niezależnych od ludzkiej woli, rozporządzeń Fortuny , to w praktyce , najrozsądniejsza z możliwych postaw.- „ Bo z nas Fortuna, w żywe oczy szydzi / To da, to weźmie, jako jej się widzi ‘'
Jak nikt wcześniej , w znakomitej formie artystycznej, wprowadził w krąg słowiańszczyzny , namysł, refleksję wywiedzioną z antyku . W p i s a ł ją tu w zakres możliwych , współczesnych na ów czas rozwiązań, postaw egzystencjalnych. Niejako transportując idee i owe gusta, z lektur , ze znanej mu rzeczywistości, z Francji , Italii ,związał je na słowiańskim gruncie , z pejzażem, z obyczajowością , z ornamentem lokalnym. Ale , możliwość konfliktu, psychologię, czyli naturę ludzką , rozumiejąc i ogarniając szerzej.
Budujac obraz człowieka stąd, polskiego Sarmaty, jak chcieli się widzieć i określać jego ziomkowie , jednak wynosi go ponad lokalność. Postępuje jak prawdziwie wybitny twórca - stwarza obraz natury człowieczej. Miłości, bólu, słabości. Ukazuje rozmaitość wzruszeń - żart ,radość , rozpacz, troskę. Tę osobistą i tę zaangażowaną , obywatelską. Wskazuje na czas zabawy i chwile skupienia. Dochodzi do stanu modlitwy. Przeżywa kryzys zwątpienia, cierpi...
Jego przejmujący, można powiedzięc nieodgadniony wiersz Czego chcesz od nas, Panie za twe hojne dary do dziś budzi niemal metafizyczny niepokój. Poprzez swój patos, a jednocześnie jakże szlachetną powsciągliwośc , poprzez głębię pytań , odwagę egzystencjalnych dociekań . Napisany w tzw. światowym jezyku, z pewnoscią byłby chwalebym przykladem, kunsztu i poziomu refleksji tamtej epoki. Oczywiscie , jest takim przykładem. W zakresie takim , w jakim jest znany.
To co i dzisiaj u Kochanowskiego wydaje się tak bliskie , to wymieszanie i naturalność sąsiedztwa rozmaitych aspektów, odcieni tej samej wciąż - i dla współczesnych , „ ludzkiej przygody". Odnajdujemy w jego księgach pełne pasmo doznań ducha i ciała. - Żart, swawolę, przyjemność ucztowania. Oczywiście , powaby uroków cielesnych. Tuż obok , przykuwa nas skupienie, poczucie odpowiedzialności, melancholijna zaduma. - Zegar , słyszę wybija, ustąp melancholija ... Z głębokim przeżyciem wypowiadane , olśniewająco spolszczone , przez niego Psalmy.
Ogarnięta jest pełna struktura ówczesnego społeczeństwa. Od króla, na górze tej hierarchii poczynając, po wielmożów, szlachtę, mieszczan, wieśniaków. Prezentują się rozmaite zawody - lekarz kupiec, ksiądz, żołnierz student. Starzy i młodzież, dzieci. Mężczyzni i niewiasty. - Od młódki , po zacną stateczną gospodynię, od wiejskich dziewczyn z Pieśni Sobótkowych, po światowe damy. Jakże wyróżniona jest i jakąż rewerencją cieszy się w jego poezji niewiasta ! Wszystkie persony theatrum Kochanowskiego, wchodzą w rozmaite ze sobą zależności, poddane plątaninie i grze uczuć. Zapełniają scenę jędrnością materii ,rozmaitością barw , różnorodnością emocji.
Jak bogaty fresk , w tle nieustannie towarzyszący ( a bywa , wychodzący na plan pierwszy ) obecny jest obraz Natury. To oczywiscie fantazja , ale czemu by sobie nie pozwolić ? - Ileż póżniejszy , Antonio Vivaldi, wpadając na pomysł opatrzenia swoich Quattro stagioni, sonetami, literackimi obrazami czterech pór roku, malowanymi potem przez muzyke, jakże mógłby się wspomóc u Kochanowskiego ? Oto akurat przychodzi mi do głowy obraz skwarnego lata : słońce pali, a ziemia idzie w popiól prawie, / Swiata nie znać w kurzawie,/ rzeki dnem uciekają / a zagorzałe zioła dżdżu z nieba wołają... / Albo zechciej poczuć Czytelniku aurę nadciągajacej zimy : Patrzaj jako śnieg po górach się bieli / Wiatry z północy wstają , jeziora się ścinają / Żurawie czując zimę precz lecieli.../
Na koniec i takie spostrzeżenie. - Jeszcze jeden aspekt jego twórczosci. ( Pewnie więc i w realnej, prywatnej jego postawie ?) Rys otwartości, pluralizmu kulturowego, tolerancji . Wygląda to dziś jak przydatna na ten czas agitka w duchu pro - europejskim. Ale to prawda i wszystko to z łatwościa u Kochanowskiego można dostrzec. Wręcz samo się eksponuje. - Wykszałcony w kraju i za granicą ( chce się rzec, na renomowanych uczelniach ), obyty w ośrodkach wiodących , we Włoszech, Francji, w Niemczech , był tutejszy do cna.- Ze swojej małej ojczyzny czarnoleskiej. I taki właśnie , tam gospodarujący i tworzący , był najlepszym europejczykiem. Jednostką otwartą i ciekawą DRUGIEGO. Nie lękającą się odmiennego sposobu rozumowania, innego stylu życia , innej wiary. W jego galerii są grecy i francuzi, włosi, żydzi, turcy, moskale i hiszpan się znalazł . I nie ma nigdy niechęci do innego człowieka z powodu różnicy narodowej, kulturowej. Czy z przyczn religijnej odmiennosci ? Konflikt , gdy się rysuje , wynika z gry interesów, charakterów, niezrozumienia racji politycznej. - Lecz są to przecie innego rodzaju sprężyny ? Tego tu ... theatrum mundi ?
Doprawdy, gdyby dzieło Kochanowskiego zapisane było w języku, który i dziś miałby szerszy zakres dostępności - w angielskim , francuskim, hiszpańskim itd. jego twórca byłby przynależał do najbardziej znaczących poetów swej doby. Nas , na polskim, czy szerzej, na słowiańskim podwórku, cieszy myśl, że mamy na tym terytorium , s p e c j a l n o ś ć , zjawisko artystyczne tego formatu.
Gościu, siądż pod mym liściem, a odpoczni sobie...
Zanim wreszcie - Wdzięcznemu Czytelnikowi zza wschodniej granicy (a niechże, z imitacją stylu Kochanowskiego, niechże się tłumacz trapi ) tego „gospodarza spod lipy", przedstawię - uczynię jeszcze , mam nadzieję, ostatnią już uwagę natury ogólniejszej. Oczywiście, Kochanowski jest synem swej epoki. Renesans, odkrywszy i przyswoiwszy ideały Antyku, na swój sposób te fundamenty - filozofię , estetyke, etykę , po swojemu je wyraził. I u Kochanowskiego wcale nie kryją się one. Bywa , ze nawiązuje wprost , do wątków i motywów łacińskich Horacego, albo też greckich u Pindara . Nic nadto więc , jak z tamtych czasów zawołanie - carpe diem ! Nic ,ponad łagodny i wyrozumiały sceptycyzm wobec natury człowieka , nieodgadnionych wyrokow Nieba. - Albo wymiennie użyjmy terminu ,Fortuny? Bo, to raczej czyta się u Kochanowskiego w „ podkładzie filozoficznym „ niż np. cierpkość Seneki? Albo pesymistyczną , niemal „czarną'' prognozę , posiadajacego ileż mniej złudzeń ,wodza i cesarza, a w sednie swej istoty najbardziej, myśliciela - Marka Aureliusza. Jak bodaj wszyscy „ podpowiadacze ‘' czasów Renesansu, tak też i Kochanowski nie przekracza tej, w starożytności ustanowionej miary. Nie znajduje lepszych rozwiązań. - Zachowanie wewnętrznej harmonii , spokoju, powściągliwości, o ile to możliwe ,zgody, wobec niezależnych od ludzkiej woli, rozporządzeń Fortuny , to w praktyce , najrozsądniejsza z możliwych postaw.- „ Bo z nas Fortuna, w żywe oczy szydzi / To da, to weźmie, jako jej się widzi ‘'
Jak nikt wcześniej , w znakomitej formie artystycznej, wprowadził w krąg słowiańszczyzny , namysł, refleksję wywiedzioną z antyku . W p i s a ł ją tu w zakres możliwych , współczesnych na ów czas rozwiązań, postaw egzystencjalnych. Niejako transportując idee i owe gusta, z lektur , ze znanej mu rzeczywistości, z Francji , Italii ,związał je na słowiańskim gruncie , z pejzażem, z obyczajowością , z ornamentem lokalnym. Ale , możliwość konfliktu, psychologię, czyli naturę ludzką , rozumiejąc i ogarniając szerzej.
Budujac obraz człowieka stąd, polskiego Sarmaty, jak chcieli się widzieć i określać jego ziomkowie , jednak wynosi go ponad lokalność. Postępuje jak prawdziwie wybitny twórca - stwarza obraz natury człowieczej. Miłości, bólu, słabości. Ukazuje rozmaitość wzruszeń - żart ,radość , rozpacz, troskę. Tę osobistą i tę zaangażowaną , obywatelską. Wskazuje na czas zabawy i chwile skupienia. Dochodzi do stanu modlitwy. Przeżywa kryzys zwątpienia, cierpi...
Jego przejmujący, można powiedzięc nieodgadniony wiersz Czego chcesz od nas, Panie za twe hojne dary do dziś budzi niemal metafizyczny niepokój. Poprzez swój patos, a jednocześnie jakże szlachetną powsciągliwośc , poprzez głębię pytań , odwagę egzystencjalnych dociekań . Napisany w tzw. światowym jezyku, z pewnoscią byłby chwalebym przykladem, kunsztu i poziomu refleksji tamtej epoki. Oczywiscie , jest takim przykładem. W zakresie takim , w jakim jest znany.
To co i dzisiaj u Kochanowskiego wydaje się tak bliskie , to wymieszanie i naturalność sąsiedztwa rozmaitych aspektów, odcieni tej samej wciąż - i dla współczesnych , „ ludzkiej przygody". Odnajdujemy w jego księgach pełne pasmo doznań ducha i ciała. - Żart, swawolę, przyjemność ucztowania. Oczywiście , powaby uroków cielesnych. Tuż obok , przykuwa nas skupienie, poczucie odpowiedzialności, melancholijna zaduma. - Zegar , słyszę wybija, ustąp melancholija ... Z głębokim przeżyciem wypowiadane , olśniewająco spolszczone , przez niego Psalmy.
Ogarnięta jest pełna struktura ówczesnego społeczeństwa. Od króla, na górze tej hierarchii poczynając, po wielmożów, szlachtę, mieszczan, wieśniaków. Prezentują się rozmaite zawody - lekarz kupiec, ksiądz, żołnierz student. Starzy i młodzież, dzieci. Mężczyzni i niewiasty. - Od młódki , po zacną stateczną gospodynię, od wiejskich dziewczyn z Pieśni Sobótkowych, po światowe damy. Jakże wyróżniona jest i jakąż rewerencją cieszy się w jego poezji niewiasta ! Wszystkie persony theatrum Kochanowskiego, wchodzą w rozmaite ze sobą zależności, poddane plątaninie i grze uczuć. Zapełniają scenę jędrnością materii ,rozmaitością barw , różnorodnością emocji.
Jak bogaty fresk , w tle nieustannie towarzyszący ( a bywa , wychodzący na plan pierwszy ) obecny jest obraz Natury. To oczywiscie fantazja , ale czemu by sobie nie pozwolić ? - Ileż póżniejszy , Antonio Vivaldi, wpadając na pomysł opatrzenia swoich Quattro stagioni, sonetami, literackimi obrazami czterech pór roku, malowanymi potem przez muzyke, jakże mógłby się wspomóc u Kochanowskiego ? Oto akurat przychodzi mi do głowy obraz skwarnego lata : słońce pali, a ziemia idzie w popiól prawie, / Swiata nie znać w kurzawie,/ rzeki dnem uciekają / a zagorzałe zioła dżdżu z nieba wołają... / Albo zechciej poczuć Czytelniku aurę nadciągajacej zimy : Patrzaj jako śnieg po górach się bieli / Wiatry z północy wstają , jeziora się ścinają / Żurawie czując zimę precz lecieli.../
Na koniec i takie spostrzeżenie. - Jeszcze jeden aspekt jego twórczosci. ( Pewnie więc i w realnej, prywatnej jego postawie ?) Rys otwartości, pluralizmu kulturowego, tolerancji . Wygląda to dziś jak przydatna na ten czas agitka w duchu pro - europejskim. Ale to prawda i wszystko to z łatwościa u Kochanowskiego można dostrzec. Wręcz samo się eksponuje. - Wykszałcony w kraju i za granicą ( chce się rzec, na renomowanych uczelniach ), obyty w ośrodkach wiodących , we Włoszech, Francji, w Niemczech , był tutejszy do cna.- Ze swojej małej ojczyzny czarnoleskiej. I taki właśnie , tam gospodarujący i tworzący , był najlepszym europejczykiem. Jednostką otwartą i ciekawą DRUGIEGO. Nie lękającą się odmiennego sposobu rozumowania, innego stylu życia , innej wiary. W jego galerii są grecy i francuzi, włosi, żydzi, turcy, moskale i hiszpan się znalazł . I nie ma nigdy niechęci do innego człowieka z powodu różnicy narodowej, kulturowej. Czy z przyczn religijnej odmiennosci ? Konflikt , gdy się rysuje , wynika z gry interesów, charakterów, niezrozumienia racji politycznej. - Lecz są to przecie innego rodzaju sprężyny ? Tego tu ... theatrum mundi ?
| « poprzednia | następna » |
|---|
