A tu...INKA DOWLASZ ROZMAWIA z LESZKIEM DŁUGOSZEM !!
Interesujący
i ważny wywiad...Jest w nim miejsce zarówno na to, co mniej i bardziej
prozaiczne, ale i poetyckie zarazem: kamienica na Brackiej, a w niej
mieszkanie poety... dom, dzieci, rodzinne muzykowanie, wspólne
wieczory, podróże dalekie i bliskie...Jest tu także zaklikowskie
wspominanie - cudowne!! Lata dzieciństwa, wczesnej młodości, czas
szkoły - pełni pasji nauczyciele, wieczory literacko - muzyczne. Mądre
wsparcie bliskich i ważnych osób - ANNA - osoba niezwykła, delikatna i
wrażliwa, nosiła w sobie poezję, ale także ogromną gotowość do
największych poświęceń. Nauczyciel, przyjaciel... To chyba właśnie
Annie, jak sam stwierdził, zawdzięcza ''... zalążki poezji.''
LESZEK DŁUGOSZ wspomniał jeszcze :
'' Od dzieciństwa znajdowałem przyjemność w wyszukiwaniu precyzyjnych określeń. Pamiętam z Anną: '' Niebo jest... bławe''
A muzyka...?
''Muzyka odzywała się sama. Nie budzona. Sama snuła się fraza, melodia.''
To chyba także wpływ czasu i miejsca, przyszłego poety TU I TERAZ, w zwykłym - niezwykłym świecie prowincjonalnego miasteczka...
Dorastanie i dojrzewanie...także do roli artysty.
- '' Zawsze wyobrażałem sobie, że będę podróżującym artystą. I naturalnie na emigracji. To, że będę artystą było dla mnie oczywiste. Muzykiem... ''
POETA podzielił się jeszcze jedną, niezwykle ważną refleksją:
'' Zaskakuje mnie to, że z pogodą wchodzę w lata późniejsze (...) widzę ile można mieć przyjemności i satysfakcji z takiej wyciszonej tonacji, wyciszonych kolorów, może pomniejszonych, ale właściwych proporcji.''
O, jakże wyważone i mądre to słowa!!
| « poprzednia | następna » |
|---|
