Get Adobe Flash player

O nowej płycie...

 Ten gest jednoczy chyba Wszystkich?  - Wszystkich dobrej woli.  Z inicjatywy Małopolskiej Solidarności (najkrócej  ujmując )  postanowiono dać wyraz wdzięczności ipamiętania. Tym , którzy w czasie PRL, w stanie wojennym zwłaszcza, przyczynilisię do obiegu wolnego słowa.( Syntetycznie sprawę określając.)  Nie jest to   tymrazem gest kierowany  w stronę autorów,redaktorów, ale wobec Tych, których  zaangażowanie i praca przyczyniły  się do tego ,  że akurat  to  „SłowoPodziemne" ( wyraziciel określonej informacji  i idei ) mogło istnieć w przestrzenipublicznej. By nielegalne, w konspiracji,   mogło  docieraćdo społeczeństwa . 


Powołano  kapitułę  odznaczenia, tak właśnie nazwanego - „ Niezłomnymw słowie". Kanclerzem owej Kapituły mianowano Mieczysława Gila. Jego  kompetencji i zasług w tym akurat też zakresie( na tym terenie choćby)  nie muszę  chyba przywoływać ?  W  czwartek , w sali posiedzeń Miejskiej Rady odbyła się  uroczystość nadania  odznaczeń. Pierwsza  taka uroczystość, bo  od razu dodam, że zaproszono dopiero  część zowej listy  osób zasłużonych. Przypomnianych,  przywołanych ... Niemałe przecież  „podziemne regimenty"  w Regionie, zaangażowane  były w tę  robotę. - W  redagowanie, drukowanie, kolportowanie, magazynowanie i wszelkiego rodzaju „ roznosicielstwo  bibuły".  Uroczystość  była  tyle podniosła ,  co  i zwyczajna ,  serdeczna. Jak to po latach  na tego rodzaju  spotkaniach bywa.  Wspominano, żartowano, cieszono się z  ponownej obecności, zgłaszano uwagi, zarzuty, wytykano błędy. Pokrzepiano się wiarą , że jeszcze nie ustajemy!  Kto wie, czy znowu nie będziemy potrzebni ?

Jako członek Kapituły   ( co   przyjąłem  jako zaszczytne   wyróżnienie )  do gratulacji płynących w stronę Odznaczonych  ,  parę też  zdań  dołączyłem.  Pracując tyle już lat „ w słowie" ( wnajrozmaitszej postaci przekazywanym )  chyba mam właściwe poczucie jego siły .  To wiem i czuję - ile  można przekazać słowem.  -  Obudzić, dotknąć, otworzyć, skrzyknąć, wzruszyć, zmobilizować, podburzyć  itd. itd. Wiem , jakim mocnym , a zarazem delikatnym  instrumentem  (  ibronią ! )  może być  celnie użyte słowo .  Czułym i raniącym w każdym indywidualnym przypadku , ale  i w zbiorowej funkcji.  Lecz, kiedy już  ktoś je ustanowi,  zapisze,  zarejestruje, rodzi się potrzeba aby „ktoś"   z tym posłaniem poszedł dalej.  Aby  to słowo, przynosząc prawdziwe informacje , mogło budzić  samodzielne osądy  i uczucia... Ktoś  je więc musi  poroznosić.  I  trzebato było czynić w ukryciu, pod groźbą kar i utraty wolności.  Przecież się znalazły „ rzesze  pracowników" ?   Choć  późno, bardzo późno,  dobrze  że  wreszciei o Nich pomyślano.  Że   zazwyczaj anonimowi,  sami nie goszczący  na łamach , wreszcie mogą te podziękowania  usłyszeć.  Jesteśmy  Wam wdzięczni. - Nikt nie obalił „ komuny" w pojedynkę. Nie zrobiłatego  żadna Pierwsza Linia, żadne gronaekspertów i rzeczoznawców.   Choćby nie wiadomo  kto co sobie przypisywał, jakie rangi izasługi wyliczał. Stało  się  z pomocą i z mocą milionów .  Które zjednoczone wsparły i tak się za Sprawą opowiedziały.  Ta wielka „ od dołu  robota" sama się  nie dokonała. Ktoś jąmusiał podpowiadać,  koordynować-  roznosić... Działo się tak,  jak to i w domach jest -  nareprezentacyjny salon, pracuje całe zaplecze.  Albo podobnie  jak   i  w teatrze ,  więc i w tym  w Wielkim Teatrze Historii się dzieje...-  Sprawę firmuje Fasada,  Pierwsza Reprezentacja,  to nieuniknione .  Z czasem kreowane są  „ symbole, legendy, bohaterowie"  ... Owi główni aktorzy Historii .  Ale po to , żeby akcja   mogłasię dokonać ( zafunkcjonować)    na zapleczu, za kulisami, musi  trwać cicha, niewidoczna robota.   - Ktoś   na dalekim , całkiem niewidocznym  planie  ( bez nazwiska )  trzyma przysłowiowy  sznurek, dostarcza  przysłowiową karteczkę, w odpowiednimmomencie przekręca kontakt.  Jest tam natym miejscu. Bez tych  „ łączników"  nie wyszło by. Nie udało by się.  Tym wszystkim  więc  „dyżurnym" -   wydawcom ,drukarzom,  transportowcom, magazynierom,  roznosicielom... tej całej   Branży  Bezinteresownych  Idealistów, ludziom  dobrej woli  i mocnej  wiary,  niech będzie to  głośno  powiedziane   :  pamiętamy i jesteśmy  Wam wdzięczni . A gdyby to ode mnie zależało,i gdyby mnie stać było, to  do wręczanego medalu, dołączałbym na przykład po flaszce porządnego szampana ?  Albo i po jakiej atrakcyjnej  wycieczce?... Było by przyjemniej ?