Świat przemija, ludzie odchodzą, jak wiadomo. Radia cichną, znikają piosenki , mam grać dalej ?...Od dawna nie mogę napotkać tej , kiedyś tak łatwo i dobrze słyszanej. Chyba to spółka Treneta i Preverta - Dusze Poetów ? Mimo lat niesłyszalności ,wciąż obecna jest we mnie melodyjka , no i tamten obraz.- W ciepłe dni jesienne, w rozgwarze ulic, pomiędzy samochodami, mijającymi się przechodniami,unoszą się , połyskują , ledwie rozróżnialne pośród liści, dusze poetów.- Z tą swoją piosenką…
Tego dnia, wkraczając z Plant spod Franciszkanów, w strefę miejską , a wiało wiało mocno tego dnia, wraz z uderzeniem,z szumem liści , usłyszałem chichot ? Głos z nietutejszej przestrzeni ? Ćwierć sekundy skupienia, i wszystko jasne. - Przecież to Krzysiek Litwin? Właśnie dokładnie mija 10 lat od jego odfrunięcia ? W Listopadzie 2ooo roku ? Sprawdziłem, nie mylę się . Czerwiec 1935 - Listopad 2000. To już trochę…Krzysztof, Krzyś Litwin…
- Kumpel,przyjaciel, artysta z Piwnicy, malarz, grafik, aktor filmowy, w Krakowie - postać! Jeszcze nas trochę , pamięta go? Nie oszukujmy się, co nieuniknione, tonieuniknione. Zaciera czas sprawy, sprawki. Ludzi, sceny, scenki, piosenki… Zostają najsilniejsze wpisy. Dzieła najmocniejsze. Postanowiłem – sobie i Tym jeszcze Pamiętającym- przywołać dziś Krzysztofa. Dziesięć lat to już jakiś sprawdzian. Nawet wystarczająco ostry ? Na pewno zostanie Krzysztof w legendzie, w obrazie Piwnicy pod Baranami. Tam jego miejsce i wyrazistość bezpieczna. W paru filmach ? Dla historyków kina na pewno. Szerzej i na trwałe zostanie wPamiętnikuz Saragossy ? No i w naszym jeszcze pamiętaniu… Dopóki, sami się gubiąc ,nie pogubimy i tych naszych plików. - Zbiorów naszej pamięci ...
Zainteresowanych kieruję czym prędzej na Grodzką 36, do Galerii Osobliwości, gdzie jeszcze można zobaczyć „ obszerne fragmenty” z niedawnej wystawy prac Litwina. – Rysunki, malarstwo, grafikę, sporo fotografii. Wzruszenia, zamyślenia gwarantowane. A co do mnie ? Dalej w tym tekście , proponuję parę zdań ( bo nawet w tych proporcjach, nie fragmentów ) z mojej książki piwnicznej. Z rozdziału poświęconego Krzysztofowi.( Można by rzec – w oczekiwaniu na resztę? )
Litwin?..Moje ekstremum, kiedy myślę o śmiechu w Piwnicy. - Krzysiek Litwin i Wiesiek Dymny…Niepohamowane, chyba największe kaskady śmiechu, jakie słyszałem, jakich doświadczałem na jakichkolwiek oglądanych w życiu występach.
Litwin ukończył grafikę w krakowskiej ASP, dyplom zrobił z grafiki książkowej. To byłajego wąska specjalizacja, z której czuł się dumny i do której był zapalony. Był zdolnym grafikiem. Pod koniec życia z różnych względów, więcej zajmował się malarstwem. Prócz grafik zostały więc ponim także obrazy i rysunki. Tak wyszło, twórczości plastycznej poświęcił swoje ostatnie lata. Wyszło tak z potrzeby kieszeni, ale sprawiedliwie trzeba dodać, równie z potrzeby serca i zupodobania czystego. (… ) Zabawa w Piwnicy, najpierw jeszcze studenta ASP, zdominowała całe jego życie . Określiła kolejność i rangę dalszych jego profesjonalnych wyborów. Został aktorem charakterystycznym, humorystycznym,lirycznym. Miał doskonałe poczucie swej vis comica, jakości mówienia, odwagę improwizacji. Świetnie nawiązywał kontakt z widownią. Potrafił grać na stronę,do publiczności, wychodzić z postaci- puszczać oko, robić dystans wobec tego, co odgrywał. Publiczność uwielbiała wszystkie jego minki, tak czy inaczej wyrażane komentarze. I fantastyczne przebieranki. Było wielką przyjemnością to oglądać. (… )
Podśpiewywał charakterystyczności – a to Przeleciała gajowemu sarenka przez drogę, a to Pieśni dziadowskie. Był niezapomnianym partnerem Dymnego w Rozmówkach chłopskich. A z jego słynnych monologów, złotymi zgłoskami na murach piwnicznych powinny być wypisane otchoćby - Pieczenie Głowy, czyli list do Fali 56. Listonosz, Nuda ( Kiedy cię nuda ogarnie…)Pandemonium…Zwłaszcza może zdanie z tegoż Pandemonium (czyli z listu Zygmunta Krasińskiego do AdamaSołtana) niechby dla potomnych utrwalone na dłużej tam zostało : Gdyby mnie cholera wymazała z rzędu żyjących, pamiętaj Adamie, żeś miał przyjaciela..
Dla Kina Odkrył go Hass. Zagrał wiele epizodów i szereg ról. (W oficjalnej filmografii Krzysztofa widnieje w spisie blisko osiemdziesiąt pozycji.) Śmiem mniemać – parę z wykreowanych przez niego postaci, zostanie na trwałe, jakoperełki aktorskie w polskim filmie. Na czele, z naprawdę znakomitą rolą w Pamiętniku znalezionym w Saragossie, również Wojciecha Hasa. (…)
Krzysztof to autentyczny kameralista. Skłonny do mediacji i życzliwej atmosfery. Kompanię towarzyską i stół biesiadny niejeden, podtrzymywał i okraszał swoim niepospolitym talentem i wdziękiem . Człowiek nie ekspansywny i dyskretny , zmarł również jakby w podobnym stylu. Na uboczu, bezrozgłosu, po cichu. Nie ambarasując środowiska tym swoim prywatnym kłopotem.Pewnego dnia gruchnęła wieść i wszyscy się zdumieli. Jak to się stało - zmarł Krzysiek Litwin ? (… )
Uśmiechnąłem się, w ten listopadowy dzień 2010, przywołując na styku rzeczywistości i wspomnień, a jeszcze przy tej pogodzie , tę piosenkę… - Dusze poetów…Także i te, z tamtej, Piotrowej Piwnicy.
Panowie i Panie, leciutko,leciuteńko …
Na paluszkach, nawet już lżej…
| « poprzednia | następna » |
|---|
