Get Adobe Flash player

O nowej płycie...

Chyba każdy ma jakiś swój sposób, na swoje gorsze dni. Nie sadzę, żebym tylko z powodu ostatniego felietonu ( W tej sytuacji …) otrzymał tego smsa, czyli tę poradę. Ktoś z zaprzyjaźnionych czytelników, oprócz pozdrowień, do okienka komórkowego podpowiedź taką mi podrzucił. – Praca tworzy zaporę przeciwko smutkowi. ( Cyceron ) Idę tworzyć mocną zaporę. Dobrego dnia .- Za doping dzięki , w zupełności zgadzam się. I ze Starożytnikiem i z jego współczesnym Przekaźnikiem . 
To prawda, i ja nie znam lepszego środka - poprawiacza nastroju, dźwignika optymizmu- jak z przekonaniem, z poczuciem sensu i jeszcze pewnej trwałości ,podjęta robota. Prawda stara jak świat. Byle tylko od „człowieka bieżącego”, a jeszcze od kogoś życzliwego, usłyszeć ją w porę ! Kiedyś , tego rodzaju sentencję polecałbym na makatkę. Dziś , jako hasło do krzyżówek ? W czas beznadziei zimowej (a jeszcze gdy dookoła wyprawia się, co się właśnie wyprawia ) - Dobra robota, na wagę zdrowia ! Lepsza od złota ! Tym sposobem, może usprawiedliwię temat dzisiejszej mojej karteczki felietonowej . Innymi słowy - sprawozdanko , z ostatnich szczęśliwych trudów . ( Więc i wbrew wszelako pojętej ohydzie chwili , mojego całkiem niezłego nastroju ? ) Taka postawa wywoła conajmniej uśmiech zdziwienia, podejrzewam, ale ja już z właściwą odpornością, opanowałem sztukę ustalania w moim życiu, hierarchii spraw. Czyli - tak , jak ja to wyznaczam. Śmiało powiedziane ? W końcu czasu zostało nie tak wiele, zdobądźmy się na odwagę bycia szczerym . ( Jak to ostatnio w okienku też się tu rozwodziłem ) Z odwagą więc wyznaję - ostatnio jestem świetnie zajęty. W dodatku, wręcz zachwycony powodem tego zajęcia . Także sposobem , jak to się zdarzyło. I przeznaczeniem tej roboty. Otóż - moi koledzy, przyjaciele muzycy, z którymi ( na wozie i pod wozem ) kawal życia pograliśmy i objechali – ileż młodsi, energiczniejsi , w ogóle ileż bardziej dzisiejsi, coś( za mnie) postanowili ! Podjęli decyzję - dosyć, trzeba wreszcie jakoś LD zdopingować i trochę go podkręcić. Najwyższa pora coś nagrać .Oczywiście płytę . Utwory, które stanowią rodzaj klasyki nie tylko mojej, ale pewnego gatunku piosenki poetyckiej( doprawdy, tak już nie raz słyszałem ) - o Apollo i wszystkie Muzy razem wzięte - nagrywane pod koniec lat siedemdziesiątych, warto by jeszcze raz ( w tym wcieleniu ) zaaranżować i nagrać . – Dać im barwę, przestrzeń dzisiejszą. Pozwolić zabrzmieć, tak jak dzisiaj jest to możliwe. Jednym , trzeba by sprawić nowe brzmieniowe szaty, inne należy zostawić nietknięte. Zachwycony postawą i pomysłem, powiedziałem - ok. ! Warunek - Długosz ma pozostać Długoszem. Dzisiejszym, to prawda, ale nikim innym. Repertuar, to ich wybór, gust i ochota. Ode mnie kilka propozycji nowych . Boć przecie sporo się u mnie ( za drzwiami ) dzieje i w żadnym stopniu nie czuję się już historyczny. I tak robota idzie , fantastyczną stanowiąc zaporę przeciw smutkom. Przy okazji, powracają sceny i ludzie, gdym w tamtych czasach, w jedynej wtedy polskiej wytworni , w Polskich Nagraniach , na Długiej w Warszawie, w 1979 r. płytę swoja pierwszą ( po jakich bojach ! ) nagrywał. Miała zaskakujący sukces. Co właściwie przede mną , z paru powodów, zatajono. W ileś lat później dowiedziałem się dopiero o faktycznej ilości sprzedanych płyt. Bo o jakości odbioru wiedziałem od razu. Miałem tego bezpośrednie dowody . Pisano, ludzie mówili mi na ulicy. Jako czułą pamiątkę z Polski wywożono wysyłano za granicę. Do dziś istnieją ( i to w szerokim świecie ) fan cluby , by tak rzec, niektórych piosenek . Anim podejrzewał jak mocno zapadną w pokolenia . - Jaka szkoda ( że dni nasze , dni wiosenne… ) Karczma Jurgowska…I tuwimowski ten Berlin 1913… I jeszcze pieśniczka z nalewkami – Dzień w kolorze śliwkowym… Ot choćby. I teraz znów ? Szczególna to sytuacja ( i artystyczna i psychologiczna ) rejestrować jeszcze raz „ zawartość młodości” ? Mam doskonale w oczach, w uszach , ówczesne studio. Zmagania o każdy takt, czyli o każdy krążek zapisany na owym winylu. Muzycy, realizatorzy… noce do świtu spędzane w korytarzach dawnego klasztoru ( Polskie Nagrania przy Długiej ). To wszystko jest wpisane. Ale naprawdę (głębiej i skrycie ) myślę o tym , co dla mnie jeszcze w tę płytę jest wpisane. Co wtedy śniło , roiło się …Zresztą, co w każde powstające dzieło wpisuje się. – W płytę, obraz, w rolę. Autor każdy i tylko on dobrze wie - co tam jeszcze jest... To wiedza, dostępna tylko jemu.- Szum … Połyskliwy czarny, falujący krążek… Potem tak się to się dzieje - któryś z nich stają się kawałkiem także czyjegoś życia ? W te winylowe rowki wpisują sie, dołączają sie, także i czyjeś „ wpisy”… Emocje słuchaczy ? - Radości, smutki pocieszenia… Uciszenia… Teraz mam zaryzykować, zrobić to jeszcze raz ? Nie roztkliwiajmy się. Coś woła ? - Przeszłość ? Lecz może i Przyszłość z zachętą jeszcze pohukuje ? Do roboty! Przeciwko smutkom najlepsza to zapora.