Wiem, to raczej nienajlepszy termin, gdy do sobotniego felietonu zabieram się już w poniedziałek . Co prawda , nie czuję się sprawozdawcą z aktualności , aleć do soboty, to ho ho! Niestety z powodu wyjazdu, o zawartość rubryki musiałem zadbać awansem, już w poniedziałkowy wieczór. Postanowiłem tedy opisać świat opatrzony stempelkiem tej daty, mój świat poniedziałkowy. Mam wrażenie, że spośród wszystkich innych , wydarzeniem naj… newsem tego dnia było rozpoczęcie „ blogowania” przez Jarosława Kaczyńskiego. Gdzie nie rzucić okiem, uchem , do późnego wieczora wałkowano komentowano. Spekulowano – o co tu może chodzić ? I co z tego może wyniknąć.
Gdyby nie wiem ilu jeszcze innych obywateli , również tego dnia rozpoczęło nie wiem jakie szaleństwo blogowania - internetowe tańce i zaloty, psa z kulawą nogą by to nie obeszło. Ale ten jeden ? Jak śmiał ? Padały wszystkie dotychczasowe tzw. argumenty. – A to , że przy mamusi, z kotem, bez prawa jazdy, że bez żony, bez konta , niedawno jeszcze drwiący z internautów, a teraz ?... Obłudnik , sam się przystawia do Internetu ! To juz chyba przesada . No, nie mówiliśmy ! Czekaj Yaro, nie z nami takie numery ! Tak łatwo z blogiem ci nie pójdzie . Inny „ typ” tego samego dnia - red. Marcin Meller… (Raz nawet kiedyś siedziałem u niego w „Śniadaniu Mistrzów” ) I w ten poniedziałek, ileż uwagi medialnej zagarnał ? Po zaskakującej deklaracji, że jakoś mu wychłódło do PO, jakie to cięgi lecą ! Z młodego, dynamicznego, światowego dotąd dziennikarza, raptem, czytam , staje się pospolitym „ handlarzem golizną” ! Ach niezapomniane miny jego gości, zaproszonych do pierwszego programu po owymże wyznaniu ! Oblicza zaiste warte były rejestracji. Takiego osłupienia, mieszaniny przestrachu i tzw. „zniesmaczenia w oczach” , dawno się nie oglądało ! Pedagodzy w szkołach aktorskich powinni instruktażowo pokazywać owe taśmy . - Szkoląc studentów w przedmiocie pt. wyrazistość odczuć . Powinni upowszechniać te etiudy z zakresu zdumienia, obrzydzenia. „ I cóżeś Marcinie najlepszego ( nam ? ) uczynił?” Panie Marcinie, nie wnikam w Pańskie upodobania polityczne i w ogóle gusta, najzwyczajniej – gratuluję niezależności. Ale niech się Pan na trochę teraz przyszykuje. A mówi to do Pana ten, który z jakimś tam poważaniem traktowany był normalnie w gazetach ( jako autor, pieśniarz, kompozytor) aż po ujawnieniu swoich jakże rozczarowywujących preferencji politycznych, z dnia na dzień w owych gazetach, stał się „ starzejącym się szansonistą” . I nikim więcej. Przyszło mi jeszcze w ów poniedziałkowy wieczór odnotować wiele innych – na równej stopie, tą samą czcionka wymienianych- pomieszanych wydarzeń. Z tego samego wspólnego nam świata. Z sąsiadujących obok siebie doniesień agencyjnych przytaczam : libijskie myśliwce wylądowały w europejskim kraju / zmarł Jerzy Nowosielski/ optymistyczne prognozy PKB/…Ze szczególnym jednak zainteresowaniem wzrok mój wyłowił : - Cząsteczka Boga istnieje ?… Czcionka , jota w jotę taka sama, ani więcej ani mniej. Rzucam się i chłonę . – Udowodnienie istnienia „cząsteczki Boga” będzie możliwe w ciągu najbliższych dwóch lat ! Twierdzą naukowcy pracujący przy projekcie Wielkiego Zderzacza Hadronów. Bazon Higgsa , zwany „ cząstką Boga” to cząstka elementarna, której istnienie staje się być potwierdzane naukowo. To z niej miała powstać wszelka materia. Miejmy nadzieje, ze do końca przyszłego roku będziemy mogli potwierdzić już na pewno czy Bazon Higgsa istnieje. Ale tak naprawdę znacznie bardziej interesujący będzie … jej brak ?W głebkim zamyśleniu spędziłem resztę późnego już wieczoru… W mych obliczeniach ( w moim szacunkowym samopoczuciu ) te dwa lata, do chwili rozstrzygnięcia, to jeszcze powinienem dociągnąć ?.. I co wtedy ? I co… jeśli tak ? A co dopiero, jeśli nie ?... Jednak nie byłem w stanie dłużej koncentrować się na tym dociekaniu . Zrezygnowawszy z ambitnie zamierzonej roboty na ten wieczór, pełen niewesołego zamętu , oportunistycznie odśpiewawszy „ Wszystkie nasze dzienne sprawy” postanowiłem wcześniej pożegnać świat w poniedziałek. - W ów jeden z niedocieczonej liczby przeznaczonych mi jeszcze poniedziałków . Zwyczajnie , no może ciut wcześniej , bo jeszcze przed północą rąbnąłem sie do łóżka.