Ani przypuszczałem, znikając z tego miejsca w środku lata, że na tak długo „się urlopuję” . Sporo w tym czasie na świecie sie pozmieniało. A i we mnie z biegiem dni, też trochę inaczej. To oczywistości. Nad paroma aspektami tych zmian chciałbym na tych łamach się zastanowić. – Jak mnie się to widzi, rozumie ? Na przyszłość jak to mi wygląda ?.. Tedy zajmę się po kolei długiem mym nieodpisanym, dziś jednak , jakby na miły początek , proponuję tekst, który łącząc aspekty ogólne i prywatne, nastrój mój i obecne stanowisko ot nieco tylko, poetyckim tym sposobem naświetla i ujmuje. To tyle dziś. Tytułem jednocześnie powitania i eksplikacji. Po powrocie z Nowego Jorku ( gdzie lecę zaproszony na koncert z okazji naszego Święta Niepodległości , 11 listopada) zdam sprawozdanie i z tej podroży. Mam nadzieję, wtedy tu nieobecny , zdołam jednak tam zorientować się , jak to będzie z owym świętowaniem w Warszawie ? Gdzie ,ponoć na zaproszenie miejscowych ( warszawskich ? ) przeciwników Marszu Niepodległości , czyli przeciwników odradzającego się w Polsce faszyzmu ( ! ) ze wsparciem podobno dołączyć też mają - internacjonalistyczne „ siły anty faszystowskie ” z Niemiec. No, no ?.. Tu pióro z ręki mej wypada. Jeszcze niedawno, tego rodzaju sojusze , i owo zorganizowanie „ sił postępu”, komuś by się tu przyśniło?...
Z innej beczki. Spojrzałem i widzę , że na bilecie na mój lot , mój Boeing posiada dokładny numer 767 -300. Czyli ten sam , który właśnie w ubiegłą niedzielę…
Hm… życzyłbym sobie , żeby to był jednak właściwy statek powietrzny. No i najlepiej żeby to był też kpt. Wrona !
Po jakimś czasie…
Długo i dużo już nie było mnie tu- pośród
I w tej okolicy…
Z poszumem Plant, z rozgwarem Rynku
Z szelestem kalendarza
Coraz mniej miejsc kiedyś moich, wygląda mnie tu
Po dawnemu wita
- Nihil novi…
Każdemu, trochę wcześniej trochę później
Odkrycie takie się przydarzy
Lecz we mnie też , z leciutką wszak , wyznajmy to - ironią
Dzisiejsze serce już tak nie goni
Jak kiedyś…
Nie popędza w tamte strony- Ach zaprzęgajcie
Niechże tam niosą konie !
Wiersz mi się jeszcze podpowiada oto…
Z zadumą kiedy stoję w oknie ,patrzę na ulicę
-Ile to już krążyły tędy kroki moje ?
Ze zmiennym szczęściem
Z furią, z namiętnością ,ze znużeniem…
- W rozmaitym szyku
Jakaś tam postać, widzę – Młody jakiś?
Powtarza po mnie tę marszrutę ?
Mamże to wyznać mu - wiem jak się pasja twa
Ustoi
Wystygnie wściekłość
Na końcu nawet i znudzenie własne
Nawet i już nie zaniepokoi
Addio więc okienko stałe… Już mi tam nie stać
- Kogo i co wyglądać by ze świata ?
Wracajmy lepiej między swoje ściany oswojone
- To smutek , czy niepewność tylko ?
- Że co bolało , dziś już tak nie boli
Cóż…Człek się odsmucił w końcu…
Choć do radości wcale to też nie powód
| « poprzednia | następna » |
|---|
