Z pełnym szacunkiem i zrozumieniem przyjmuję pańską
decyzję, by udać się w kierunku senatorowania.
I z radością także.
Mimo uszu proszę puszczać obszczekiwania zjadliwych
piesków.
Pański salon (przy okazji zajęć w SL-A przy UJ,
miałem przyjemność w nim bawić) jest mi
zdecydowanie bliższy, niż ten, który miał powszechną opinią, panować wokół i
wciąż.
Nie rozumiem złych reakcji zadrośników, bądź też
zarozumialców, którzy odmawiają Panu prawa do podniesienia statusu senatora na
wyższy poziom kultury, inteligencji i wiedzy. Zachowują się jak, przepraszam za
porównanie, toaletowe bakterie na widok środka do ich zwalczania.
Używając sportowego języka, kibicuję Panu,
trzymając kciuki.
Proszę tam w górze zarażać wszystkich i wszystko
sobą dookoła. Może wtedy bez konfuzji i negatywnych odczuć będę nadsłuchiwał
wystąpień na sejmowej i senatorskiej trybunie. Jest szansa, by wpłynął Pan na
zmianę disco-polowego stylu życia elit na styl muzyki znacznie
wartościowszej.
Pozdrawiam.
| « poprzednia | następna » |
|---|
